Pewnie każdy z Was słyszał wiele teorii dotyczących zmian oleju. Jak silnik bierze olej to zmienić na „gęstszy”, jak 200 tysięcy przebiegu to trzeba lać mineralny, jak zmienisz olej na „rzadszy” to dolewki konieczne będą przy każdym tankowaniu, a gdybyś, o trwogo,  wlał syntetyczny po mineralnym, to silnik rozszczelnisz i pies pogrzebany – olej będzie się z niego lał jak z woda z Niagary. Bo przecież rozpuścisz nagary..

 

Zbierzmy więc fakty do kupy, obalmy mity. Czy można zmienić olej mineralny na syntetyczny?

Lepkość a gęstość..

.. czyli zacznijmy od początku, żeby każdy rozumiał różnicę między tymi dwoma parametrami. Gęstość to po prostu stosunek masy do objętości. Bierzemy więc kroplę, szklankę, łyżkę, litr lub dowolną inną objętość oleju i ważymy ją – uzyskamy gęstość. Ileś gramów na mililitr, ileś kilogramów na litr, itd. Termin gęstości jest jednak powszechnie mylony z lepkością, mówiąc gęstość mamy tak naprawdę na myśli lepkość. Lepkość cieczy to jej opór wewnętrzny przed deformacją. Gdybyście chcieli to sobie wyobrazić, to tak jakby mikro cząsteczki tworzące olej trzymały się między sobą za ręce. W momencie gdy olej jest przelewany, przeciskany przez jakąś szczelinę lub ściskany między dwoma elementami, lepkość informuje nas o tym, jak bardzo ten olej będzie się nam przeciwstawiał. Powiedzmy 15W, przy odpalaniu silnika, to tak jakby każda jego cząsteczka miała grabę Pudzianowskiego, natomiast 5W to znacznie delikatniejsze dłonie kobiece. Rozumiecie? Rozumiecie. To dobrze!

Ciekawostka – oleje silnikowe, zależnie od bazy (mineralna/półsyntetyczna/hydrokrakowana/syntetyczna), nie różnią się między sobą znacząco jeśli chodzi o gęstość, gęstość nie jest też skorelowana z lepkością. Na przykładzie olejów Liqui Moly:

  1. Olej mineralny MoS2 Leichtlauf Super; lepkość 15W-40 gęstość 0,875-0,89 g/ml (karta charakterystyki TUTAJ, patrz sekcja 9)
  2. Olej syntetyczny Leichtlauf Special; lepkość 5W-30 gęstość 0,855 g/ml (karta charakterystyki TUTAJ, patrz sekcja 9)
  3. Olej syntetyczny Synthoil Race Tech GT1; lepkość 10W-60 gęstość 0,86 g/ml (karta charakterystyki TUTAJ, patrz sekcja 9)

 

Jeśli chodzi o właściwości fizyczne olej syntetyczny i mineralny, olej 5W-30 i 20W-60, będą niemalże identyczne. Biorąc na palec krople takiego czy innego oleju, żaden nie będzie jak budyń i żaden nie będzie jak woda, zwyczajnie oba będą jak olej silnikowy i tyle. Różnice są w sferze właściwości chemicznych.

 Co gdy silnik bierze olej?

No jak to co? Trzeba obserwować!! Generalnie, jakąś niewielką ilość oleju bierze każdy silnik. Nie jest fizycznie możliwe, żeby tłok idealnie zgarniał cały olej ze ścianek cylindra – zawsze choćby minimalna ilość oleju będzie spalana. Jeśli na bagnecie poziom minimum i maximum dzieli powiedzmy 1cm, który odpowiada 1 litrowi oleju, to ubytek rzędu 100ml (1mm) jest naprawdę trudny do zaobserwowania. Przez turbosprężarkę zawsze trochę oleju dostanie się do dolotu, by potem albo zostać spalone, albo niepokoić ciekawskiego właściciela gdzieś tam pomiędzy intercoolerem a przepustnicą. To wszystko jest naturalne.

 

Inna sprawa gdy oleju ubywa znacząco, na przykład ze względu na wycieki, kwalifikujące się do wymiany uszczelki, lub generalnie to, że silnik jest zajechany i dni świetności ma już dawno za sobą. Typowe dolegliwości, jak uszczelniacze zaworowe, trzeba po prostu naprawić/wymienić i o problemie zapomnieć. Nie oszukujmy się – jeśli olej leje się na asfalt pod furą, bryzga po całym silniku i okolicy, albo brany jest w takiej ilości, że za autem zostaje zasłona dymna, tutaj olejem nic nie wykombinujesz. Cokolwiek byś zalał problemu nie zażegnasz, niestety. Doprowadź silnik do przyzwoitego stanu i wtedy na nowo podejmij temat oleju.

 

Jeśli natomiast z silnikiem wszystko w porządku, wtedy o dobrym oleju warto pomyśleć.

Olej mineralny vs olej syntetyczny.

 

Jakie są główne różnice pomiędzy poszczególnymi rodzajami olejów? Pierwsza sprawa zdaje się oczywista – mówiąc generalnie o oleju syntetycznym i mineralnym, mamy na myśli głównie różnicę w lepkości. Minerał to większa lepkość, syntetyk mniejsza. Oczywiście nie jest to żelazną regułą, ale myślę że na potrzeby tego wpisu, możemy faktycznie rozróżniać syntetyk od mineralnego w ten sposób. Przecież  rozważając zmianę oleju z mineralnego/półsyntetycznego na w pełni syntetyczny, najprawdopodobniej będzie Ci zależało również na niższej klasie lepkości.

 

Olej na bazie syntetycznej góruje przede wszystkim jeśli chodzi o uszlachetniacze, trwałość i odporność oleju na starzenie i zdolność pracy w cięższych warunkach, np. przy większych obciążeniach termicznych. Olej syntetyczny lepiej dba o czystość silnika, ale tu zastrzeżenie. Na ową „czystość” silnika składają się dwa elementy. Po pierwsze transportowanie zanieczyszczeń przez olej do filtra oleju – z tego względu nie ma sensu oszczędzać na tym ostatnim. To tak jakbyś kupił sobie super szczoteczkę do zębów – z ruchomą główką, różnej długości włosami, ogólnie wypas i każdy dentysta poleca – a potem mył zęby bez pasty do zębów, bo taką masz super szczoteczkę. Bez sensu, te dwie rzeczy muszą iść w parze. Tak samo z olejem i filtrem.

 

Druga sprawa jest taka, że dobry olej zapewnia odpowiednie (czytaj zasadowe) środowisko w całym układzie smarowania. Podczas pracy silnika powstają kwaśne produkty spalania i to właśnie zadaniem oleju jest ich wchłonięcie i neutralizacja. Skuteczność oleju w tej kwestii, w dużej mierze zależy właśnie od dodatków uszlachetniających. Nieskuteczność natomiast, a co za tym idzie kwaśne środowisko, to między innymi podwyższone ryzyko korozji.

Jeszcze o tych właściwościach czyszczących. Po mimo tego, że wiele osób w kontekście zmiany oleju z mineralnego na syntetyczny tak właśnie uważa, dobry olej nie działa tak jak rozpuszczalnik. Jeżeli w silniku odłożył się nagar, czyli zapieczone na amen resztki oleju, to zadaniem nowego, lepszego oleju silnikowego nie jest ich rozpuszczenie i usunięcie. Ba, jest to niemożliwe!! Nowy, dobry olej zneutralizuje kwaśne środowisko i będzie pełnił funkcję smarowania i czyszczenia silnika lepiej niż poprzedni, ale nie cofnie tego co już się stało. Jeśli chcesz pozbyć się nagaru to szczota i mocna chemia w dłoń, płuczemy szorujemy, płuczemy szorujemy i tak w koło Macieju do skutku. Innej opcji nie ma.

 

Zupełnie nieprawdziwa jest teoria o tym, jakoby olej syntetyczny mógł „rozszczelnić” silnik, w czego skutku nastąpiłyby wycieki czy wzmożone branie oleju przez silnik. Olej uszczelek nie przeżre, a osady czy cząsteczki zanieczyszczeń które byłby w stanie przetransportować do filtra oleju, nie są przecież elementami stanowiącymi uszczelnienie silnika. Teoria zupełnie z kosmosu, ale cóż, powtórzona milion razy dla niektórych stała się prawdą..

 

Zmiana oleju mineralnego na syntetyczny w praktyce.

Przykład z autopsji, sam obserwowałem, sam podejmowałem decyzję, sam zrobiłem taką przesiadkę. Nie zasłyszane gdzieś tam, własne doświadczenie.Słuchajcie

 

Cała ta historia dotyczy samochodu Toyota Corolla Verso z silnikiem 2.0 D-4D (oznaczenie 1CDFTV).

Olej zalecany przez producenta (w instrukcji) do tego silnika to 5W-30 z normą ACEA A1/B1 lub API CF-4/CF. Jednak w Toyocie, zwłaszcza gdy chodzi o samochody flotowe/firmowe, na porządku dziennym jest zalewanie silnika, na życzenie klienta, olejem mineralnym 15W-40. Zwyczajna oszczędność, klient tak chce i fabrycznie nowy samochód wyjeżdża z salonu z olejem mocno odbiegającym od tego, co zaleca producent.

 

Tak właśnie było z tym egzemplarzem – od nowości do 140tyś na 15w-40, wtedy wpadł w moje ręce. Co dalej? Załamać się, że taka jego historia? Od razu spisać na straty? Nie sądzę. Plus był taki, że olej był regularnie zmieniany (co 15 tyś km) i co do tego mam pewność. To dobrze. Był też drugi, mianowicie silnik nie miał żadnych wycieków. Tym lepiej. Czas zacząć obserwację czy oleju ubywa.

 

Nic specjalnego – kontrola poziomu oleju co 1-2 tyś km i tyle. Mijały kilometry a wszystko było bez zmian. Nie występowało żadne zauważalne „branie” oleju, dolewka nigdy nie była konieczna, poziom na bagnecie zawsze bez zmian.

 

Przejechałem więc 40 tyś km, zalewając w tym czasie identyczny olej mineralny 15W-40 co poprzedni właściciel, wciąż obserwując i wciąż uspokajając się co do stanu silnika. Wreszcie nadszedł czas na zmiany. Właściwie, po przeprowadzonych obserwacjach, mógłbym już zupełnie spokojnie wlać pełen syntetyk 5W-30, ale zrobiłem jeszcze jeden krok przejściowy – zalałem hydrokrakowane 5W-40. Dlaczego? Głównie dlatego, że akurat miałem ponad 10 litrów takiego oleju za darmo :).

 

Zmianę oleju poprzedziłem płukanką układu olejowego, która jest w stanie oczyścić nieco układ smarowania i zneutralizować kwasowość, dzięki czemu nowy olej nie musi na wstępie zwalczać tego, z czym nie poradził sobie poprzedni. Ogólnie wielu specjalistów poleca płukankę przy każdej zmianie oleju, ile w tym cennej porady a ile marketingowego bełkotu nie wiem, ale pewne jest to, że nie zaszkodzi.

 

Kolejne dwie zmiany oleju, 30 tyś km i dalsze obserwacje – wszystko bez zmian, oleju nic a nic nie zaczęło ubywać. Tym sposobem, przy przebiegu 210 tyś km zalałem po raz pierwszy olej w pełni syntetyczny 5W-30, taki, na jakim silnik powinien jeździć od początku. 

 

Cóż, nie będzie tu żadnego przełomu w historii, wątku o oleju lejącym się litrami na chodnik ani o tym, jak to od tego czasu przy każdym tankowaniu dolewka wynosi 3/4 litra oleju. Od czasu zmiany przejechałem kolejne 30 tysięcy kilometrów bez żadnych problemów. Zmiana oleju mineralnego na syntetyczny nie przyniosła żadnych efektów ubocznych. Żadnych. Wszystko jest w najlepszym porządku, oleju nie ubywa ani trochę.

……………………………………………………

 

Chciałem żebyście z tej historii zapamiętali to, że nie warto wierzyć w mity. Ile ludzi tyle teorii i tyle różnych historii, ale fakty są takie, że zmiana oleju mineralnego na syntetyczny w zdrowym silniku, nie wiąże się z żadnymi zagrożeniami. Warto poświęcić chwilę na obserwację i zmienić olej na lepszy, to przecież właśnie olej w dużej mierze decyduje o żywotności silnika, bo o to, że nikt z Was nie ma fantazji łapać odcinkę tuż po odpaleniu auta, jestem spokojny. Wiecie o tym, że olejowi o lepkości 15W, dotarcie do wszystkich elementów silnika które smaruje zajmuje około 40-45 sekund, a w przypadku 5W jest to 15-20 sekund?? Jest nawet taka teoria (nie mam tylko pomysłu jak można by ją zweryfikować..), że do 70% zużycia silnika związane jest z jego zimnym rozruchem. To teraz zastanów się ile razy dziennie odpalasz samochód :).

 

Jeśli chodzi o zasadę mówiącą, że przy określonym przebiegu (zwykle pada tu 200 tyś.) należy zmienić olej na „gęstszy”, to tak jakby twierdzić że każdy człowiek w wieku 65 lat powinien już umrzeć. Wkładamy między bajki!! Gdyby jakiś specjalista od olejów wygłosił Wam coś takiego, to ja polecam uśmiechnąć się sympatycznie i wyjść ze sklepu.

 

Kończymy te przydługie, ale mam nadzieję w miarę ciekawe, rozważania o olejach.

Nie bójcie się zmian na lepsze!!